25-cio tysięczne miasteczko słynne z przemysłu optycznego i grobu Hitlera. Przez miasto przepływa rzeka Hawela wieloma odnogami, co nadaje mu kolorytu. Na powstałych wyspach znajduje się stare miasto powstałe w 1271 roku.
Domek śluzowego. Pod mostem jest śluza
Poczta
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Reszta, to już miasto powojenne, ale schludne i czyściutkie.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Muzeum
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
tragarze portowi
Jest tu jeszcze jeden obiekt polecany przez informacje turystyczne – Park Optyczny. Według mnie kompletny niewypał. Są tam dwa zdezelowane teleskopy, mnóstwo planszy ze złudzeniami optycznymi bez opisu. Nie wiadomo o co chodzi. Kilka stanowisk informacyjnych gadających wyłącznie po niemiecku i kilka instalacji nie wiadomo z czym związać, ale na pewno nie z optyką.
Nadal zachwycamy się malowniczością rzeki Haweli, choć rzeka bardzo meandruje i trzeba uważać, żeby nie wpłynąć przez nieuwagę na mieliznę. Tor wodny wytyczają boje, ale nie wszędzie.
W końcu dopłynęliśmy i stanęliśmy w marinie za 22 euro doba.
Teraz płyniemy rzeką Havlą. Rzeka się wije i szeroko rozlewa. Przepiękne widoki. Na brzegach widać sporo zakotwiczonych łodzi.
Po drodze mieliśmy śluzę Bahnitz. Bardzo dziwna i niebezpieczna śluza o pochyłych ścianach. Trzeba trzymać łódkę i równocześnie pilnować, żeby za nadto nie zbliżyła się do ściany, bo zacznie dnem ryć po murze. Jakoś sprawiliśmy się z Galinką
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kawałek dalej stanęliśmy właśnie w miejscowości Bahnitz przy nabrzeżu na nocleg. Ale nabrzeże płatne 9,- euro.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Sama miejscowość, to typowa wioska. Koguty pieją, krowy ryczą, ale bardzo ładna i schludna.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
A jak zaczęliśmy badać z czego tu żyją, to było gospodarstwo mleczne, był artysta, który zapraszał do obejrzenia prac w metalu i
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
hodowca ptaków. Przyuważyliśmy gęsi, strusie i bażanty.
Wyjście z łodzi było nieco trudne, zwłaszcza dla Galiny, ale nagrodą był obiad z grila.
W zasadzie, to przepłynęliśmy na drugą stronę jeziora i stanęliśmy tam, gdzie to było zaplanowane wczoraj, przy nabrzeżu. Zwolniło się jedno miejsce.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Od rufy zakrada się do nas taka dziewczyna.
Byliśmy na zakupach i obejrzeliśmy miejscowość. Malutka, ale ma swój klimat. Zwykle myśląc o małych niemieckich miasteczkach myślimy o dobrze utrzymanych domach z pruskiego muru i malowniczych uliczkach. Te miejscowości są mniejsze i wyglądają tak.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
w tych ciut większych miejscowościach na chodnikach są zwykle polbruki, tutaj wygląda to tak.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
sama miejscowość leży nad dużym jeziorem Plauer see, ale to z kolei łączy się z następnymi jeziorami, no płynie tu rzeka Havel. Na jeziorach widać sieci, a w miejscowości nie ma problemu ze zjedzeniem rybki w różnej postaci. Są surowe, wędzone, jest garmażerka, ale wszystko słodkowodne, lokalne. Nie przywożą to zamrożonych soli, pangi, miruty, czy tołpygi, tylko jest ,to co rano złowili. Ja kupiłem wędzonego węgorza.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A sklepiki, to takie niepozorne w podwórkach.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wracając, przysiedliśmy w lokaliku. Galina zjadła loda, ja wypiłem piwo, a obsługiwał nas Grek. 5 lat temu wyemigrował z Grecji do Niemiec. Mówił, że w Grecji żyło mu się bardzo biednie. To jest bardzo zadowolony, 2 lata temu ściągną mamę. Samotny, koniecznie chciał zdjęcie, więc zrobiłem
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jest tu jeszcze jedna osobliwość Zamek Plau, ale tak naprawdę pałac. Zbudowany przez władcę miasta Plau Minisa Friedricha von Gorne. Po 45 roku ( wiemy, jak to było ) różne zastosowania, a ostatnio instytut szkolenia językowego doprowadziły pałac do ruiny. Część historycznej budowli zostały utracone. Mimo to pałac uznawany jest za jeden z najznamienitrzych pałaców północno-wschodnich Niemczech ze względu na swój projekt architektonitrzny i wkomponowanie w historyczny ogród.
Planowo mieliśmy przypłynąć do Plaue, przechodząc po drodze śluzę Wusterwitz, ale nie było dla nas miejsc w żadnym zaplanowanym wcześniej miejscu i odesłano nas do Kirchmoser, miejsca bardzo osobliwego. Nie mogę znaleźć żadnych informacji na jego temat. Tak wygląda jakby całe miasto, czy może jest to osiedle zbudowano w jednym czasie od podstaw. A może są to jakieś adoptowane koszary. Całość jest wybudowana w jednym stylu, z pewnością to dzieło jednego architekta . Zobaczcie sami na zdjęciach.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
A w ogóle to na razie skończyły się kanały i wypłynęliśmy na nieco szersze wody.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Musimy jeszcze tylko przeżyć w tej niezbyt wygodnej dla Galiny marinie za 22,- euro. Natryski 1 euro.
Po drodze śluza Zerben . Ruch tak bardzo zmalał, że przeszedłem ją niemal z marszu, sam. W drugą stronę płynęły dwie łódki. Stanęliśmy w marinie, ( za 21 euro, jak poprzednio ) , wstawiliśmy pranie i poszliśmy oglądać miasto. Tym razem zauważyliśmy, że coś tu śmierdzi. Chemią. Początkowo myślałem, że gaz nam się ulatnia, ale śmierdziało wszędzie. W internecie znalazłem, że Genthin ma przemysł spożywczy i chemiczny. To jest to. Ostatnio jak byliśmy musiał być inny kierunek wiatru. Wyczytałem, że Polacy ulokowali tu jakąś produkcję związaną z olejem rzepakowym. Barek z rzepakiem płynie tu sporo, bo zawsze pytam szypra co wiezie. To może teraz nasi trują powietrzy w Niemczech.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Takie piętnastotysięczne miasteczko, ale utrzymane, widać, że burmistrz stara się . A po powrocie do mariny zastaliśmy tam ćwiczenia strażaków.
Galina koniecznie chciała, żebym umieścił to zdjęcie. Podobno jest ładne. To z miejsca wczorajszego noclegu zrobione w nocy.
A dzisiaj najpierw ruszyliśmy na aqueduct pod Magdeburgiem. Bardzo starałem się zrobić zdjęcia, ale nasza łódka jest na to za niska. Umieszczam te, na których jednak coś widać.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
I jeszcze bardzo ważna uwaga dla tych, co będą tamtędy płynąc. Przed wpłynięciem na aqueduct trzeba bezwzględnie zgłosić się telefonicznie lub radiowo. Jak nie znasz niemieckiego, to zgłoś się po angielsku. To ich problem, a na tych co się nie zgłosili na śluzie czeka policja i kasuje mandaty 35 euro. Ja w tamtą stronę nie zgłosiłem się, ale płynąłem w konwoju pięciu łodzi i nie połapali się, ale teraz byłem sam i mimo, że polscy szyprowie barek mówili, że jachty nie muszą, to postanowiłem się zgłosić. Nr telefonu jest na tablicy informacyjnej w miejscu oczekiwania. Śluzowy czeka ze śluzowaniem, aż policja skasuje tych co trzeba.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Po przepłynięciu aqueductu widać po sterczących dachach domów, że kanał jest dużo wyżej niż otoczenie. Nie wiem, czy potrafiłbym mieszkać ze świadomością, że za nasypem są nade mną tony wody.
Drugi obiekt do przebrnięcia to śluza Hohenwarthe. Przetrzymała nas 2 godziny, bo czekaliśmy, aż przypłynie coś dużego i profesjonalnego, dla kogo ruszą z procedurą. I właśnie tu muszę zauważyć, że wraz z końcem wakacji ruch łodzi sportowych zmalał drastycznie.
Na śluzie zrobiłem trzy zdjęcia. Tym razem jedziemy na dół.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zamknęły się za nami wrota.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wszyscy przywiązani.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
I pojechaliśmy na dół.
W Burgu stoimy przy nabrzeżu. Poprzednio miasta nie zwiedzaliśmy, bo padało. Robimy to teraz.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jak w prawie każdym niemieckim mieście, tak i tu jest Roland
Przepłynęliśmy kolejny odcinek kanałem i stoimy przy nabrzeżu. Jest to miejsce postoju barek i na końcówkach wyznaczają kilkadziesiąt metrów dla małych łodzi. Tak to jest oznaczone jak na zdjęciu.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A tak stoimy
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Poza wyznaczonymi miejscami na kanałach stać nie wolno. Spotkałem w marinie kolesia, który zapłacił za to mandat. 35 euro.
Wygodne miejsce na nocleg. W tamtą stronę też tu staliśmy. Wreszcie zrobiło się pogodnie i gorąco. Na obiad zrobiliśmy grila . Na sąsiedniej łódce też grilują. Dziś skończył nam się polski gaz. Podłączyłem niemiecką butlę. Pali się tak samo jak nasz.
Dziś poszliśmy Centrum Rozrywki Volkswagena. Wstęp 21 euro od osoby, ale pracownicy wchodzą za darmo. Jak widać gości Volkswagen finansować nie będzie.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
to Klaisler w jedynym egzemplarzu.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Magazyny wyrobów gotowych
Trochę bardziej z bliska.
W środku
A tak działa
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tunel zapachowy. Kręci się, a w doniczkach lawenda
Dziękuję, bardzo szanuję ten styl.