Neusterelitz – Wesenberg

Niewielka marina o niewielkim ruchu i jak na obecne ceny nie droga 25,- euro. Niestety trochę oddalona od centrum miasta ( ok. 2 km ). Miasto bardzo urocze, takie jakby czas zatrzymał się tu ze 300 lat temu. Ale wygląda jak martwe. Jest niedziela po południu . Na ulicach kilka grup turystów takich jak my, co przypłynęli. Otwarta tylko jedna knajpka.

Dziś filmy nie wchodzą. Przekładam na jutro

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Zwiedzamy Neustrelitz

Niestety do godziny 13 padało i to intensywnie. Zrobiło się też zimno, ale o 13 – tej wyszliśmy.

Kościół, to składnik architektury zamkowej. Niestety, jak już mówiłem, zamku nie ma.

Umieszczam też zdjęcie, choć tu wyraźnie uwidacznia się słaby obiektyw, wieże nie są równoległe.

Nawet w niewielkich miejscowościach są informacje turystyczne. To bardzo wygodne. Od razu mam mapę i wiem gdzie iść. Czasem nawet, tak jak tu mieli mapki sąsiednich miejscowości, więc wziołem sobie do dwóch miejscowości, do których popłyniemy

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

77 km drogi wodnej OHW – Neustrelitz

A jednak rano przyszedł do nas pan, który wieczorem dopłynął do przystani i też nocował w łódce. Był bardzo miły i upierdliwie konsekwentny wyjaśniając, że nie miałem prawa tu cumować, bo to jest prywatna przystań. Nie wiem, jak by się to skończyło, ale powiedziałem, że na mojej mapie jest to zaznaczone jako marina. Pan, poprosił, aby mu pokazać, wyjaśnił, że moja mapa ma błędy i pouczył jaką powinienem kupić. To zakończyło dyskusję na temat naszego tam pobytu, ale po pół godzinie Pan wrócił z pytaniem, dlaczego ja mam na banderze orła, a jemu sprzedali polską flagę bez orła. No i oficjalnie jest bez orła. Wyjaśniłem, że to właściwie bandera marynarki wojennej, ale wielu żeglarzy ją wiesza, bo do orła jesteśmy przywiązani, a taka jest ładniejsza. Pan upewnił się, że to nieoficjalne i to go uspokoiło. Zaraz potem rzuciłem cumy i odpłynąłem, nie czekając aż urodzi się nowy problem. Jedno jednak z kontaktu z Panem było dobre. Zapytałem go o głębokość w drodze do Neustrelitz, którą wszędzie straszą, że mała. Pana łódź miała takie samo zanurzenie jak nasza i powiedział, że mogę spokojnie płynąć pokazując na mapie miejsca, na których trzeba uważać, żeby nie zboczyć. No i dopłynąłem do Neustrelitz. Po drodze dwie śluzy. Stanęliśmy w porcie miejskim. Koszt jednego dnia, to 37,50 euro, ale w tym jest 12 euro klimatyczne, bo Neustrelitz to uzdrowisko.

Miasto podoba się nam. Ma dużo starych kamieniczek, wiele odrestaurowanych, na innych trwają prace.

Jutro nie płyniemy, zwiedzamy miasto.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Priepert – 77 km drogi OHW

W tym miejscu znajduje się restauracja rybna Rast beim Fischer, jest to przed miejscowością Ahrensberg. Restauracja ma własną wędzarnię, duży wybór dobrych ryb wędzonych i wyrobów rybnych skorzystaliśmy więc.

Niedobrze jest zamawiać nieprzemyślanie głodnym. Kupiliśmy za dużo. Oprócz tego na talerzach zabraliśmy na łódkę węgorza i bułeczki. Oczywiście kolacji już nie jedliśmy, mamy śniadanie. Było nie drogo. Cały rachunek wyniósł 42 euro. ( w tym piwo ).

W restauracji najwięcej kajakarzy, ale na jeziorach też ich widać.

Przy restauracji są miejsca do cumowania, w godzinach lunchu, gdy przypłynęliśmy był straszny tłok i nie było miejsca. Po sąsiedzku jest marina, w której stanęliśmy. Wygląda jak porzucona.

Początkowo planowałem nocować na kotwicy na przeciwko tej mariny, ale teraz myślę, że stoimy tu do rana. Nie ma żadnych udogodnień (WC, prąd, woda, natrysk ), więc chyba nikt po żadną opłatę nie przyjdzie. Za to rano w Priepert oddali mi 13 euro. Podobno nie wszystko wykorzystałem.

Jeszcze kilka migawek z okolicy.

Ci na przykład byli tym hauseboatem na rybce.

A na koniec widok jeziora o świcie

i przed zmierzchem.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Kotwicowisko na jeziorze Ziernsee – Priepert

Najpierw zaległości

A tak wyglądało na jeziorze Menowsee

Łódki stoją różne, a ludzie czasem się zabawiają.

Przy tej upalnej i prawie bezwietrznej pogodzie taki nocleg na kotwicy przynosi wspaniałe wrażenia. Jest cieplutko i absolutna cisza. Słychać tylko ptaki z trzcin i lasu. W miarę, jak zapada zmrok zatoczka odizolowuje się od reszty Świata. Rano pojawia się wiaterek i woda zaczyna falować.

Czasem trafiamy na piękny zachód słońca.

Na Mecklenburgię nie map elektronicznych GPS. ( Pewnie są płatne, ja mam te, które udostępnia niemiecki Urząd Żeglugi Śródlądowej za darmo ). Pływamy więc na mapach papierowych. Dobrze jest dzień wcześniej przejrzeć sobie trasę, żeby chociaż wiedzieć, z której strony jeziora szukać wyjścia, czy gdzie kierować się do mariny. Rzeka i kanały czasem są wąskie i kręte, ale zawsze bardzo malownicze. No i oczywiście co jakiś czas trafiają się śluzy. Na razie wszystkie były automatyczne, samoobsługowe.

Na kanałach

I na śluzach

Kolejka, kolejką, ale wszyscy sobie pomagają przy przeciąganiu do przodu ( żeby nie używać silników ), nawiązują kontakty, mnie chłopaki przed nami poczęstowali puszką piwa. Mówiłem, że dziękuję, bo przecież prowadzę, ale pokazali mi, że ma tylko 2,5%, więc można. Wypiłem wieczorem.

A chłopakom zrobiłem zdjęcie

Czasem na tych śluzach są różne jaja. Widzieliśmy takich, co przywiązali się i gdy woda zaczęła się podnosić, to przewracała ich łódkę. Na szczęście jest dźwignia awaryjna i zawsze można proces zatrzymać. Tak było i tym razem, a pan z sąsiedniej łodzi przeciął im nieszczęsną cumę.

Czasem są to ciekawostki przyrodnicze, jak ta jaskółka, która w czasie śluzowania przylatywała i przynosiła młodym jedzonko.

Na śluzie, to się człowiek czasem napracuje.

Po wyjściu ze śluzy , przynajmniej jakiś czas, płynie się w konwoju.

Priepert, w którym dziś nocujemy, to wioska. Wioski są dość podobne do siebie, ale miasteczka choć różnią się bardzo mają swoje klimaciki. Priepert zostaje w mojej pamięci, jako wioska o bardzo drogiej marinie. Zapłaciłem tu 52 euro. Zwiedzać nie ma co, ale żeby osłodzić sobie żal byliśmy w bardzo oryginalnym kościółku. Najbardziej niezwykłe były ławki.

A tak wyglądał z zewnątrz

I dwie migawki z wioski

Dziś trochę dużo, ale przez cztery dni nazbierało się materiału.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Fursteinberg – kotwicowisko na j. Menowsee – kotwicowisko na j. Ziernsee

Zaczynam mieć zaległości z pisaniem, bo albo brak prądu, albo, tak jak wczoraj brak sygnału sieci telefonicznej. Zostały filmy z jeziora Stolpsee.

Niestety, filmy nie wklejają się. Za słaby sygnał sieci. Może jutro.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Obóz koncentracyjny dla kobiet w Ravensbruck

Dziś będzie poważnie, bo wróciliśmy do Furstenbergu, żeby zwiedzić obóz. Zachowało się z niego niewiele, ale już sam obszar, jaki zajmował robi wrażenie. Nieszczęściem tego miejsca, jako miejsca pamięci po wyzwoleniu było to, że Armia Sowiecka zajęła go jako swoją siedzibę

Zwiedzanie odbywa się samodzielnie, są informacje, na szczęście po angielsku również. Armia Sowiecka opuściła tereny dopiero w 1994, wtedy stały się one Miejscem Pamięci Ravensbruck i rozpoczęto zabezpieczanie budynków, a w planie jest rekonstrukcja obozu.

Jak zawsze na wycieczkach szukam akcentów polskich.

Galina zrobiła też kila zdjęć

Garaży

Celi więziennej

Krematorium. Zdjęć wnętrza nie zamieszczam, chociaż akurat tu wszystko jest dobrze zachowane

Willi Komendanta obozu. Willi takich jest 5. Zamieszkiwało je najwyższe dowództwo obozu.

Zaszufladkowano do kategorii Rejs | Dodaj komentarz

Na jeziorze Stolpsee dzień drugi

Nadal stoimy na kotwicy w cichej zatoczce. Pojęcie cicha jest względne, bo wokół nas sporo innych jednostek. Przepłynąłem bliżej brzegu i kotwica doszła do dna i świetnie trzyma. Inni stoją w podobnej odległości. Wiedzieli widać o tym. Filmu, ani zdjęć dziś nie umieszczę, bo skończył się prąd w kamerze i aparacie, ale są zrobione, będą jutro.

Zaszufladkowano do kategorii Rejs | Dodaj komentarz

Na jeziorze Stolpsee

W Furstenbergu było 35 stopni C , no ale trochę staraliśmy się zwiedzić.

W innym miejscu znowu trafiliśmy na taką przenioskę kajakową bez noszenia.

I jeszcze parę migawek z miasta.

Nasi znajomi już opuścili pokład i dziś rano pojechali pociągiem do domu. Na dalszy rejs zostaliśmy sami z Galiną. Jeszcze przed wyjazdem zrobili mi serię zdjęć, jak wypatrywałem, gdzie wypływa się z jeziora.

zważywszy na wspomnianą wcześniej temperaturę, dzisiejszy dzień postanowiliśmy spędzić na jeziorze. W zatoczce jeziora Stolpsee, gdzie stało już kilka łódek rzuciłem kotwicę. Wleciał cały łańcuch i stoi pionowo, więc pewnie nie dostaje do dna. Część łódek tak stoi, ale ja nie odważę się i na noc podpłynę na tyle bliżej brzegu, żeby kotwica położyła się na dnie. Tutaj będziemy nocować

Zaszufladkowano do kategorii Rejs | Dodaj komentarz

Lychen – Furstenberg

Na początek niedokończone informacje z wczoraj.

Ciekawa przenioska kajakowa w starym młynie. Jest tam stopień wodny, więc jest potrzebna przenioska. Robi to pomost pod ulicą i budynkiem

Zaszufladkowano do kategorii Rejs | Dodaj komentarz