J.Binennsee – Waren

20-tysięczne miasteczko ma marinę, jak przystało.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jezioro Muritz, to drugie co do wielkości jezioro Niemiec. Wielkości naszego Śniardwy. Wiał spory wiatr i była fala, ale wypadało nam od rufy, więc gnało nas tylko do przodu. Ludzie pływają różnie. Jedni biorą boje z prawej, drudzy z lewej, ale tu nie potrzeba patentu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Marina taka nowoczesna, że nie wiem ile kosztuje. Zapłaciłem 86,- euro i dostałem kartę magnetyczna z 45,- do wykorzystania. Czego nie wykorzystam dostanę z powrotem. Na razie prąd kosztuje mnie 3,- euro. ( to jest najdroższa kWh. 1 kWh = 1,- euro ) , ale jutro robimy pranie. Pewnie zejdzie z 10,- euro. No i była w tym opłata klimatyczna. W miasteczku tętniło życie. Są tu sanatoria. Bardzo dużo kawiarenek, restauracyjek i wszędzie ludzie. Ale około 19-nastej wszystko zaczęło pustoszeć. Miasto wymarło zostały dwie restauracje, słychać z nich muzykę. Niemcy, nie lubią , tak, jak południowcy przesiadywać wieczorami. Najgwarniej jest po obiedzie. Miasto na pierwszy rzut oka bardzo ładne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To był ratusz, teraz Muzeum.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

a to jedna z restauracyjek.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Robel – j. Binnensee

Odpłynęliśmy zaledwie 10 minut, na przeciwny brzeg w stosunku do portu i stoimy na kotwicy. Znowu nadrabiam zaległości na blogu. Stoimy w takiej zatoczce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A po przeciwnej stronie jest marina, ale to nie ta, w której spaliśmy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

J. Kleine Muritz – Robel

Kłopoty z siecią, kończący się nam limit darmowej transmisji danych i wyjątkowo mało śledzących nasze wpisy nasuwa mi wniosek, że oparcie wpisów na filmikach nie było dobrym pomysłem. Prawdopodobnie, tak, jak ja mam kłopoty, żeby je wgrać, tak widzowie mają kłopot, żeby je otworzyć. Większość filmów i tak pokazuje obrazki wracam więc do umieszczania zdjęć, a filmiki będę robił tylko sporadycznie, gdy ruch będzie najważniejszy. Oczywiście, te które już nakręciłem wykorzystam. Robel to kolejne, ładne uzdrowisko. Za marinę płacimy więc 24,- euro, w tym 8 opłaty klimatycznej. Marina miejska niemal w samym centrum starej części miasta.

Skoro pokazujemy, którędy przypłynęliśmy, to kilka zdjęć z drogi.

Po zwiedzeniu kościoła zgłodnieliśmy.

Oto nasz lunch. Jedna z matjasem, druga z węgorzem.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Rechlin – j. Kleine Muritz

Stoimy na kotwicy. Odpłynęliśmy zaledwie 15 minut od portu. Jest bardzo czysta woda. Wydaje mi się, że jeszcze na 3 m widać dno. Oceniam po długości łańcucha kotwicznego.

Na postojach czas biegnie trochę innym trybem. Jest 26 stopni. Ja nie przepadam, ale ludzie dookoła kąpią się. Dziś to w ogóle inaczej, bo odrabiam zaległości blogu.

Wpłynęliśmy na wody dużych jezior. Trzeba tu trochę cały czas uważać, bo gdy pływa się na mapach elektronicznych to program cały czas pokazuje pozycję. Wystarczy rzut oka na ekran i wiadomo, gdzie się jest. Ale ja pływam na mapach papierowych muszę więc cały czas sam określać swoją pozycję zliczeniowo, po czasie, kursie i prędkości, oraz na podstawie tego co widzę. Lornetka bardzo się przydaje. Myślę jednak, że przy takiej nawigacji frajda większa.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Mirow – Rechlin

Rechlin , to mała miejscowość, ale znana w świecie lotniczym. Tu przez wiele lat mieścił się Ośrodek Badań i Testów Lotniczych. Tu były badane wszystkie niemieckie konstrukcje od dwupłatowców do odrzutowców. Teraz jest muzeum.. Oczywiście po wojnie w ośrodku zasiedliła się armia sowiecka.. Powitała nas duża, ładna i nie droga marina 24 euro. Dopłata tylko za wodę i natrysk.

W mieście od razu zaskoczyła nas informacja, o której nie wiedzieliśmy.

Jest to jedyne znane mi miejsce, gdzie armia sowiecka odeszła i przekazała wszystko pod opiekę miejscowej władzy.

Niestety, przez te notoryczne braki dostępu do internetu, gdzieś zginęła mi część filmów, to może wyjaśnienie do tego ostatniego . To jest jedna z nieruchomości pozostałej po armii sowieckiej, której jeszcze nie wyremontowano. Wisi na niej kartka na sprzedaż. Sprzedaje miasto. A w mieście zainteresował mnie jeszcze jeden pomnik.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Śluza Diemitz – Mirow

W Mirow stajemy w marinie w bezpośrednim sąsiedstwie pałacu. Marina taka sobie, ale droga 37 euro za samo stanie. Media na automatach wrzutowych.

ale za nim tu przypłynęliśmy, to mijaliśmy takie ciekawe domki na palach.

Jak się im przyjrzeć, to one są dość luksusowe, a z tyłu za nimi są piękne ogródki. Domy „weszły” do wody, jakby oszczędzając ziemię na ogródek

Najciekawszym obiektem Mirow jest pałac. W pałacu urodziła się królowa Anglii Sopia Charlotta, która w wieku 17 wyszła za mąż za króla Anglii Georga III i została królową.

Jest tu też jeszcze trochę miejsc, które czekają w kolejce na swoje remonty

I jeszcze parę migawek z Mirow.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Rheisnberg – śluza Diemitz

Koło śluzy jest małe jeziorko, a na nim kotwicowisko i tu stanęliśmy na kotwicy. Dziś pada, więc mamy tylko jeden film.

Od trzech dni nie chce mi wejść do blogu żaden film, wstawiłem więc ten jak Galina „skrobie” się na łódkę w Rheinsbergu, bo nie chciała, żeby zamocować trap, tytułem próby, bo jest nakręcony telefonem, a nie kamerą. Ten wszedł. Próbujemy więc ten z kotwicowiska.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Zwiedzamy Rheinsberg

Małe 9 – cio tysięczne miasteczko. Jest urocze, bo żyje. Są tu sanatoria, więc realnie mieszkańców jest dużo więcej i to takich, co się nudzą i wędrują po mieście. Do zobaczenia jest przede wszystkim barokowy pałac.

Ale za nim dojdzie się do pałacu można odkryć coś ciekawego

Z pałacu poszliśmy w ogrody pałacowe. Nie do końca utrzymane tak jak w Poczdamie, Paryżu, czy Petersburgu, ale myślę, że stopniowo zostanie przywrócony dawny blask całości

Trzy godziny zajęło nam zwiedzanie, teraz przyszedł czas na przekąskę.

i spacer po mieście

a na koniec znowu się posilić

W sumie nie całkiem dobrze pokazałem klimat tego miasteczka. Nie pokazałem naszej przystani i dość dużego ruchu na wodzie. Generalnie jest tu szum i gwar, nie biorą klimatycznego, a wieczorami słychać jak na stojących obok łodziach strzelają korki od szampana i widać ludzi przy stołach, czasem z płonącymi na nich świecami.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

j. Palotzsee – Rheinsberg

Po przypłynięciu od razu poszliśmy do marketu na zakupy nie ma więc dziś materiału do zamieszczenia. Marina 25,- euro, prąd w cenie. Natryski 10,- euro. Kąpiemy się na łodzi. Sama marina ( chyba jachtklubu ) świetnie położona w samym centrum miasteczka, ale pomosty z czasów NRD.

A w ogóle taki poprzeczny pomost, to jest tylko jeden i my go zajęliśmy. Reszta musi schodzić z łodzi przez dziób lub rufę.

W mieście Galina zrobiła tylko jedno zdjęcie dorożki.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wesenberg – j. Palotzsee

Stanęliśmy tu na kotwicy, ale najpierw zaległe z wczoraj filmy.

Wyczytaliśmy, że jest tu 3100 mieszkańców i faktycznie wszędzie stoi pełno samochodów, ale ludzi nie widać.

Są jeszcze ślady NRD, ale już wyraźnie widać, że to inny świat.

Przechodziliśmy dziś dwie śluzy. Na drugiej była kolejka. Posuwając się w kolejce nie uruchamiamy silników, tylko przeciągamy łódki. Zabija to czas oczekiwania i pozwala trochę się rozruszać. Galina sfotografowała to przeciąganie, a mi przychodzą na myśl kolejki do stacji benzynowych. Wtedy też przepychało się samochody w posuwającej się kolejce. A to były czasy NRD.

A w przeciwną stronę płynęły takie wielkie house boaty.

A to nasza zatoczka na dzisiejszą noc.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz