Dziś był dzień przeznaczony na relaks. Staliśmy na kotwicy na jeziorze. Nie mogłem tego sfotografować, bo koło tonęło pode mną i nie byłem w stanie utrzymać aparatu.

Dziś był dzień przeznaczony na relaks. Staliśmy na kotwicy na jeziorze. Nie mogłem tego sfotografować, bo koło tonęło pode mną i nie byłem w stanie utrzymać aparatu.

Dzisiaj było dniem zakupowym, a po zakończeniu zakupów dokończyliśmy zwiedzania Spandau.

Galina wypatrzyła taki malowniczy kawałek Spandau

Zwiedzanie było męczące, więc trzeba było się posilić. Te dwa pyszne lody 6,7 euro

Ponieważ dzisiaj nie ma zdjęć w temacie, wykorzystujemy, żeby pokazać jak wygląda nasza kuchnia
Przepłynęliśmy do mariny, bo potrzebna była woda i prąd 220 do podładowania elektroniku. Planowałem stanąć w marinie przy Cytadeli, ale nie było wolnego miejsca. Stanąłem w sąsiedniej oddalonej o 500 m. W zasadzie to samo, ale … na Cytadeli jest zieleń, stare drzewa, pod drzewami stoliczki, gdzie można biesiadować, a na nabrzeżu Altstadthafen jest ulica i bloki. To jedyna różnica. Za dwie noce 46 euro. ( prąd, woda, wc, natryski – bardzo wygodne – w cenie ) Do Lidla 400 m. Byliśmy zwiedzić centrum Spandau. Jest bardzo ładne w klimacie, takiego dobrze utrzymanego, małego miasteczka. Obejrzeliśmy dziś z Galiną stare centrum z najstarszym domem w mieście, ratusz, malownicze uliczki, które, jak na mój góst dość szybko się wyludniły. Około 20-tej zrobiło się pusto.

To puste miejsce po naszym odpłynięciu z wczorajszego noclegu

A to nasza łódka już w nowym miejscu

W Spandau zrobiłem Galinie zdjęcie przy takim czymś. To chyba służyło, a może jeszcze służy do wzywania straży.

Obok naszej mariny stacjonuje stado ptaków wodnych

Bezpośrednio przy marinie stoją takie domy
Dopłynęliśmy do Berlina. Po drodze była śluza Lehnitz. Przejście przez nią trwało 2 godziny, bo jest duży ruch. Gdy dopłynąłem do śluzy były tam dwie jednostki. Potem dopłynęły dalsze. Na zdjęciu widać napis parking dla łodzi sportowych śluza Lehnitz i czerwone światło. Gdy się otworzyła ( nie było żadnej korespondencji ) wypłynęło z niej 24 jednostki i kajak. Na zdjęciach widać nas w śluzie. Zanim to całe towarzystwo wpłynie i zacumuje, musi trwać. W Berlinie zacumowaliśmy przy takim miejskim nabrzeżu dla łodzi sportowych w Spandau pomiędzy mostami. Można tu stać bezpłatnie do 24 godzin. Po drodze bardzo malownicze widoki w okolicach Oranienburga i przed Berlinem.




Dziś tu nocujemy


A to kanał widziany w nocy z ostatniego miejsca postoju

Galina sfotografowała jeszcze taki statek wycieczkowy

Pejzaż przed Berlinem
To Sandberge, to najbliższa wioska, ale stoimy na 40 km Havel-Oder- Wasserstr. Tak stanęliśmy po prostu z boku kanału, żeby nie przeszkadzać. jest zdjęcie. Płynęliśmy 5,5 godz. Największą atrakcją dzisiejszego dnia było przejście podnośni Niederfinow . Ja już tam pływałem, więc zapuściłem się na starą, a tymczasem okazało się, że już działa nowa. Jest większa ( ma większą wannę ) podnosi oczywiście ta samo na 36 m. Jest żelbetowa, stara była kratowa. Gdy podpłynąłem wanna była u góry i było czerwone światło. Zacumowałem na pomoście dla łodzi sportowych i nigdzie się nie zgłaszałem. Po chwili podpływali kolejni. W końcu wanna się opuściła i dostaliśmy zielone światło. Zamieszczam aż 7 zdjęć, bo to duża ciekawostka. Galina zamieszcza zdjęcie z kawałkiem kanałowej przyrody. Obrazki z Galiny aparatu nie wchodzą, bo są ” za ciężkie”. Już to poprawiłem, a za to dziś Galina w kuchni.











Dziś dopłynęliśmy do Oderbergu i stoimy w Marinie. Marina 20 euro. W cenie cumowanie, prąd, woda, toaleta. Natrysk płatny automatem wrzutowym. Wi-fi tylko w restauracji, na cumowisku nie ma. Trasa bardzo malownicza. Po drodze śluza Hohensaaten. Na śluzie byłem sam. Poprosiłem po angielsku przez radio o przejście. Pan odpowiedział mi i przez radio i przez megafon dużo po niemiecku. Nie wiem co chciał, ale śluza otworzyła się. Oderbergu nie zwiedzamy. Ja już tu byłem, do centrum jest daleko i nie ciekawe.
Zrobiłem jeszcze jedno zdjęcie zatoczki, gdzie nocowaliśmy uwiązani do widocznych słupów. Chwilę potem przepłynęła obok nas Mona Lisa. Jest też zdjęcie, jak wpływamy do śluzy i jak cumuję w Oderbergu.


Płynęliśmy Odrą zachodnią i dalej kanałem o nazwie j.w. Na 131 km tego kanału jest malownicza zatoczka i miejsce do zacumowania jednej łodzi bez możliwości zejścia na brzeg. W pobliżu jest maleńka wioska o nazwie Naherlingsgebiet Teerofen. Miejsce postoju widać na zdjęciu. Ruch łodzi odbywa się za naszą rufą. Towarzyszy nam łabędź, też widoczny na zdjęciu. Wyprawę rozpoczęliśmy tankowaniem do pełna weszło 129 l. Zbiornik ma 300 l. Płynęliśmy 4,5 godziny.





zakończone. Zakupiliśmy prowiantu na około 10 dni. Niektóre nie psujące się rzeczy na dłużej. Niestety lodóweczki na jachtach są malutkie. Trasę na jutro wgrałem już do GPS-u. Właśnie dobiega końca pranie. Żegnamy towarzyszącą nam tutaj czaplę i jutro w drogę.

Dziękuję, bardzo szanuję ten styl.