Wczoraj nie napisałem nic na temat mariny, w której staliśmy. Kosztowała 30 euro, była dobrze wyposażona w wysokiego standardu natryski, toalety. Na miejscu była restauracja. Miła obsługa. Ale już ją opuściliśmy na rzecz dużo tańszego ( 16,20 ) nabrzeża miejskiego.
W Branderburgu, podobnie jak we Wrocławiu figurki skrzatów, stoją w różnych miejscach figurki psa, buldoga, nie wiem tylko dlaczego z rogami. Czy to mu te rogi kobitka przyprawiła, czy co innego. Muszę poszukać w internecie, ale jak będę miał dostęp do prądu. Dzisiaj nie mam.
Znowu się przemieściliśmy, bo już nie mieliśmy wody i trzeba było podłączyć się do prądu. Ponieważ potrzebowałem też tankowania, więc stanęliśmy w marinie, która ma stację paliw. Zatankowałem do pełna. Zła wiadomość jest taka, że tu paliwo diesel , dla łodzi jest po ….2,69 euro. Dla samochodów jest taniej, ale tam nie mogę podpłynąć i oni o tym wiedzą. Niektórzy oszczędniejsi Niemcy przywożą w kanisterkach. Dobra wiadomość jest taka, że weszło mi 100 litrów, a spodziewałem się, że wejdzie 160, czyli o tyle silnik jest oszczędniejszy, niż się kalkuluje.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tu stoimy w marinie, a obok widać tankschnele
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
To widok mariny od strony ulicy.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kawałek murów obronnych Brandenburga
OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Katedra Piotra i Pawła o bardzo oryginalnym wnętrzu wielopoziomowym. Pierwsze zdjęcie jest z pod ołtarza na górnym poziomie, drugie z pod drzwi.
Dziś przestawialiśmy łódkę, na inne nabrzeże, które też okazało się płatnym. Tyle, że tu przychodzi człowiek i pobiera kasę. Nie udało mi się przestawić łodzi obmyślaną trasą, ze względu na za niski mostek, choć wg wszelkich zapisów powinniśmy się zmieścić. Objechałem go przez śluzę, bez problemów. Za to były problemy wczoraj wieczorem. Przestała działać kanalizacja z łazienki ( prysznic i umywalka ). Okazało się że zaśniedział bezpiecznik od pompy ścieków. Ta to jest z małymi prądami. Trzeba było wypompować kilka wiader ścieków z pod podłogi kabiny.
Dzisiaj miałem gości. Moja droga skrzyżowała się z drogą mojej córki, która z wnukami jechała z Anglii do Polski.
Z Brandenburga mamy tylko ratusz, ze słabo widocznym Rolandem przed narożnikiem
Nocowaliśmy na kotwicy. Obserwuję, że sporo ludzi tak nocuje, ja jednak nie mogę się przełamać, że to jest bezpieczne. Co innego przy załogach wieloosobowych, gdy w nocy jest wachta, ale tak bez nadzoru, a jak ta kotwica puści. Do Branderburgu płynie się Untere Havel, bardzo malowniczo z mnóstwem miejsc, gzie można by się zatrzymać. Sam Branderburg ma dość zawiłą sieć kanałów i warto na to popatrzyć wcześniej. Zatrzymaliśmy się na miejskim nabrzeżu Stadthavel, na samym południu przed śluzą Stadtschleuse. Dobre miejsce do zwiedzania miasta, ale są tu tabliczki z informacją, że trzeba płacić przez telefon i to sporo10 euro za nocleg plus 2 euro od metra łodzi. Miejscowi mówią, że tabliczki pojawiły się tydzień temu i należy je ignorować. Gdyby tak się porobiło, to zupełnie nie opłaci się stać w miejskich nabrzeżach, bo to drożej niż w marinie i bez wygód. Mariny pewnie z kolei podniosą stawki.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
To zatoczka gdzie nocowaliśmy.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Po drodze spotkaliśmy dwie takie łodzie. Wyprzedziły nas gdy jeszcze staliśmy na noclegu . Potem dogoniłem je po 15 km. Osady płynęły pod holenderską banderą i rzeczywiście płynęły w stronę Holandii, a składały się wyłącznie z pań w naprawdę godnym już wieku. ( Sam nie jestem młodzieniaszkiem, wiem co mówię )
Pałac królewski Cecilienhof. To tutaj w lipcu 1945 roku dwaj bojaźliwi chłopcy oddali Stalinowi Polskę i w ogóle wszystko, co chciał. Tu odbyła się Konferencja Poczdamska.
Jeszcze jedna ciekawostka Poczdamy. Aleksandrówka ,rosyjska dzielnica w centrum miasta.
Dziś rano były bardzo nerwowe chwile. Okazało się, że nie mamy na łodzi prądu. Nic nie działało. Zmierzyłem, że akumulatory dają 2,5 V napięcia. Chwilę potem radio ( nie mylić z krótkofalówką ) zaczęło trzaskać i piszczeć. Poleciałem je odłączyć podejrzewając, że to ono zrobiło jakieś zwarcie. Uruchomiłem agregat i zacząłem ładować akumulatory. Po godzinie ładowania ożyły podnosząc napięcie, a po dwóch zaczęły ożywać urządzenia na łodzi. Teraz chyba wszystko wróciło do normy. Akumulatory ładował silnik, ale na noc nie będę podłączał się do sieci i zobaczymy, jaki będzie spadek do rana.
Trasa do Poczdamu w całości wiedzie przez jeziora, jest malownicza. Duży ruch na niej. W Poczdamie ciężko znaleźć miejsce w marinie w centrum miasta. Udało mam się za drugim razem ( jedyne miejsce w marinie NIXE ). Za trzy noce zapłaciłem 99,- euro. Marina w porządku, ale niestety nie mają pralki, a nam podchodzi pranie.
Teraz odreagowuję poranek kartonikiem wina. Kupiłem w Lidlu za 1,99 euro, 1l, bardzo mi smakuje.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tak stoimy w Poczdamie. Za plecami mam ulicę i tramwaj.
A Galina się buntuje, że pomosty są takie wąskie i musi pełzać na tyłku.
Dziś właściwie, to przepłynęliśmy tylko przez śluzę Spandau i stoimy przy nabrzeżu po drugiej stronie śluzy. Nabrzeże trochę zaniedbane, stąd Galina wychodzi, tak, jak na zdjęciu. Ale właśnie dziś przyjechała koparka i zaczęła czyścić nabrzeże.
Na śluzie miał miejsce incydent. Trzech gamoni na łodzi ( widziałem, jak podpływają do brzegu i odbijają się o niego, dlatego gamonie, uwiązało się na ślizie na sztywno. Gdy woda zaczęła opadać zawiśli na cumach. Trzask wyrywanych knag strwożył wszystkich, więc darli się do gamoni, żeby szybko odwiązywali łódkę. Śluzowy też zatrzymał proces opuszczania wody, ale coś im się tam uszkodziło. A ja myślałem, że takie opowieści, to tylko dowcipy.
Seria zdjęć Galina wychodzi na brzeg
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Policja wodna. Kręci się jej sporo, zawsze budzi niepokój, że coś się nie spodoba.
Dziękuję, bardzo szanuję ten styl.