Ruszyliśmy spacerkiem uliczką wzdłuż kanału przy której stoją stare, piękne wille. Najładniejszą sfotografowałem.

Po drugiej stronie też ciekawie. Połączenie starej architektury z nową.



Przy kanałku ładna przyroda



Tak doszliśmy do śluzy.

i młyna.

W kościele, starym, częściowo romańskim, częściowo gotyckim zdjęcie wnętrza i na wieżę.










To były obrazy z wieży, a teraz cały kościół.

Następnie idziemy do ratusz i po drodze parę zdjęć





No i na zamek, z którego zachowała się tylko wieża, za to w nienaruszonym stanie od XII w.

Na zamku jest osobliwe muzeum rzeczy różnych.

Na przykład takiej łodzi rybackiej ze śrubą napędową z boku, żeby tyłem można wyrzucać sieci

albo tandem, na którym można jeździć samodzielnie z tylnego siodełka

i gabinet dentystyczny z 1935 r.
No i działka, która mnie interesuje, lotnictwo.

Okazuje się, że to Niemcy byli pionierami w dziedzinie wodnosamolotów. Z takim, jakiego model widzimy przeprowadzano udane próby na tutejszym jeziorze.

Model trafił do muzeum w 100-lecie tego wydarzenia.

Lądowano też na wodzie na takim szybowcu.

Na wieżę zamkową też można było wejść. Był tam zegar

widok na miasto


i na czekającą Galinę.


A maskotką Plau jest Plaulina, na rysunku

W rzeźbie


i w naturze

Dzisiaj zadecydowaliśmy, że nie płyniemy dalej . Od jutra wracamy. Dalsze płynięcie miało by sens gdyby dopłynąć do Schwerina. To jest cztery dni kanałem. Na kanale można nocować tylko w marinach. Cztery noce w jedną i cztery z powrotem, to znaczny koszt. Zważywszy na datę pogoda też może w każdej chwili zrobić się zła. Stąd będziemy wracali ze dwa tygodnie. Dalsze płynięcie bardzo wydłużyło by ten czas. Można też nie wracać, tylko płynąć dalej do Elby i do Branderburga potem wracać przez Berlin, ale to jeszcze dalej. Dlatego decyzja o powrocie wydaje się najrozsądniejsza.
Dziękuję, bardzo szanuję ten styl.